Rzeźnia przy Wołoskiej (szpital).

17.01.2016

Teraźniejszość

Do szpitala MSWiA przy Wołowskiej w Warszawie trafia 95-letnia pacjentka. Jest w stanie agonalnym. Z powodu podeszłego wieku zaczynają wysiadać kolejne narządy. Pacjentka funkcjonuje tylko dzięki kroplówką. Jednak mimo tak ciężkiego stanu pacjentka zostaje wypisana (wyrzucona) ze szpitala. Po dwóch dniach trafia do innego szpitala w Warszawie. Lekarz dyżurny nie może uwierzyć, że można wyrzucić człowieka na ulicę w tak ciężkim stanie.

Przeszłość

Do szpitala trafia pacjentka, 86 lat z udarem mózgu. Jedyne co potrafiła to poruszać oczami. Leżała w tej rzeźni trzy miesiące. Nie robiono przy niej nic. Nie podawano jej posiłków (obiad o 13-tej do 16-tej stał na oknie zimny, dopiero rodzina karmiła chorą). Odleżyny - to wymysł roszczeniowego pacjenta. Dziury w plecach i kości na wierzchu. Dopiero jak rodzina zrobiła awanturę, zebrało się "szacowne" konsylium w sprawie odleżyn. Pacjentka zmarła trzy dni później.
Należy tu dodać, że 100% odleżyn powstaje w wyniku zaniechania. Są pacjenci leżący w łóżku 10 lat i nie mają ani jednej odleżyny.

Jedyne co interesowało przez trzy miesiące personel medyczny tego "cudownego" szpitala to wypchnięcie pacjentki na rehabilitację do Konstancina.

Widać podejście do pacjenta w tej warszawskiej rzeźni nie zmieniło się od lat.